Ziemski Biznes

Teorie salda i dwóch kondykcji a polski Sąd Najwyższy – odsłona czwarta

Kredyty frankowe 26.05.2026
Udostępnij na Drukuj

W ogłoszonych w drugiej połowie ubiegłego roku artykułach w związku z wyrokiem TSUE z 19 czerwca 2025 r. w sprawie Lubreczlik, a także reakcją Sądu Najwyższego na ten wyrok („Kolejny ‘przełomowy’ wyrok TSUE w sprawach frankowych”, „Teoria salda a teoria dwóch kondykcji – między Scyllą a Charybdą” oraz „Wyrok TSUE w sprawie Lubreczlik a polski Sąd Najwyższy”) wskazaliśmy na krańcowo odmienne odczytanie przez SN (co prawda w różnych składach orzekających) wypowiedzi TSUE, powszechnie traktowanej w krajowym odbiorze jako dotykającej dwóch konkurujących ze sobą teorii rozliczeniowych, stosowanych w procesach frankowych. Dla przypomnienia, zdaniem przedstawicieli strony bankowej oraz niektórych sądów powszechnych ferujących wyroki po dniu 19.06.2025 r., TSUE rzekomo miał opowiedzieć się po stronie teorii salda jako jedynej możliwej, zgodnej z duchem dyrektywy 93/13, metodzie rozliczenia stron nieważnej umowy kredytu. W kontrze do takiego podejścia stanęło solidarnie całe środowisko frankowe, jak i większość chyba sądów powszechnych, nie dopatrując się w tym wyroku żadnego rozstrzygnięcia, które osłabiałoby zasadność – a tym mniej nakazywało zarzucenie – stosowania teorii dwóch kondykcji.

Zwolennikom pierwszego odczytania wyroku TSUE rację przyznał Sąd Najwyższy w postanowieniu z 9 lipca 2025 r., odmawiającym przyjęcia do rozpoznania skargi kasacyjnej, jaką konsument-kredytobiorca wniósł od wyroku opartego właśnie na teorii salda (por. szerzej w artykule „Teoria salda a teoria dwóch kondykcji – między Scyllą a Charybdą”). Co łatwe do przewidzenia, z powołaniem się na to właśnie orzeczenie SN, banki zaczęły masowo podnosić w procesach, że jeśli już uznać nieważność umowy kredytu, to wówczas sąd ma obowiązek z urzędu uwzględnić roszczenie wzajemne spełnione wcześniej przez bank-kredytodawcę, i kierując się teorią salda albo zasądzić na rzecz konsumenta wyłącznie nadwyżkę jego świadczenia nad wypłaconym przez bank „kapitałem”, albo powództwo w całości oddalić, jeśli to ów kapitał wciąż okaże się być wyższy od sumy dotychczasowych wpłat kredytobiorcy. Całkiem innego wszakże zdania okazał się być Sąd Najwyższy w nieco późniejszym wyroku z 5 września 2025 r., jednoznacznie – mimo czerwcowego orzeczenia TSUE – opowiadającym się nadal za teorią dwóch kondykcji, i odrzucającym tezę, by jakakolwiek konieczność odejścia od tej teorii na rzecz teorii salda była konsekwencją wyroku TSUE w sprawie Lubreczlik. W kontekście wyroku TSUE, SN przypomniał także, że uznanie teorii dwóch kondykcji jako jedynie prawidłowej w procesach frankowych zostało już wcześniej potwierdzone w uchwale pełnego składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z dnia 25 kwietnia 2024 r., którą wszystkie sądy powszechne są związane, jako uchwałą mającą moc zasady prawnej, i której wyrok TSUE nie przełamuje, ani nie znosi.

Jeśli w tych warunkach warto po raz czwarty zająć się przez chwilę powyższą kontrowersją, to dlatego, że przybyły w ostatnim czasie trzy nowe, a szczególnie jak się wydaje ważne, orzeczenia Sądu Najwyższego wydane z uwzględnieniem wyroku TSUE w sprawie Lubreczlik. W orzeczeniach tych Sąd Najwyższy istotnie bowiem skorygował kierunek swojego odczytania wyroku TSUE zaprezentowany w postanowieniu z 9 lipca 2025 r., a korekty tej dokonał w tym samym składzie orzekającym, który poprzednio wydał owo orzeczenie z 09.07.2025 r. W trzech mianowicie postanowieniach z 20 marca 2026 r., powołując się m.in. na trzy kolejne wyroki TSUE w sprawach frankowych (z 27.11.2025 r., 11.12.2025 r. oraz 22.01.2026 r.), Sąd Najwyższy – dokonując w ich świetle reinterpretacji wyroku TSUE z 19.06.2025 r. – zawęził możliwość ewentualnego stosowania teorii salda wyłącznie do tych procesów toczących się na tle nieważnej umowy kredytu, w których stroną powodową jest bank, odrzucając taką możliwość w sytuacji, gdy proces toczy się z powództwa kredytobiorcy. Zdaniem Sądu Najwyższego, z wyroku TSUE w sprawie Lubreczlik należy wyprowadzić tę wskazówkę, że w świetle dyrektywy konsumenckiej zastosowanie teorii salda może nastąpić jedynie na korzyść konsumenta (i zarazem jedynie w procesie z powództwa banku, nigdy zaś gdy pozywa konsument). Taką wykładnię tego wyroku TSUE polski Sąd Najwyższy powtórzył i podtrzymał w kolejnym jeszcze postanowieniu z 8 maja 2026 r.

Należy odnotować z uznaniem tę krytyczną autorefleksję Sądu Najwyższego, i przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza odrzucenie teorii salda na rzecz dwóch kondykcji przynajmniej w procesach z powództwa konsumentów przeciwko bankom (choć w rzeczywistości wyrok TSUE z 19.06.2025r. w ogóle nie stwarza podstaw do uznania, by dotyczył on oceny teorii rozliczeniowych stosowanych w prawie polskim, i by zawierał w sobie wskazanie na którąkolwiek z nich – por. szerzej ogłoszony na tych łamach artykuł: „Kolejny ‘przełomowy’ wyrok TSUE w sprawach frankowych”). Szkoda natomiast, że rewidując zawarty w postanowieniu z 09.07.2025 r. pogląd na dopuszczalność stosowania teorii salda w obu rodzajach procesów, Sąd Najwyższy nie poddał takiej samej rewizji wyrażonych tam zapatrywań, które – zwłaszcza z aksjologicznego punktu widzenia – miały stanowić rzekome uzasadnienie dla działania teorii salda w obu kierunkach (szerzej o tym, por. „Teoria salda a teoria dwóch kondykcji – między Scyllą a Charybdą”).

Co więcej, komentowana seria czterech postanowień Sądu Najwyższego z 2026 r. nie przynosi żadnej odpowiedzi (a nawet nie dostrzega samej kwestii), jak stosowanie teorii salda w procesach z powództwa banków pogodzić z równoległym stosowaniem teorii dwóch kondykcji w postępowaniach inicjowanych przez konsumentów. Nie wiadomo bowiem, jak w ujęciu SN podejść do teorii salda, gdy w równoległym procesie (zazwyczaj bardziej zaawansowanym) kredytobiorca dochodzi w pełnej wysokości własnego roszczenia z tytułu nieważności tej samej umowy, a które to roszczenie powinno zostać uwzględnione w ramach teorii salda w procesie z powództwa banku. Chyba że należałoby ten zawężony pogląd SN ograniczyć jeszcze bardziej, tj. wyłącznie do sytuacji, w której bank pozywa kredytobiorcę o zwrot świadczenia z nieważnej umowy kredytu, chociaż równoległy proces z powództwa kredytobiorcy nie skończył się jeszcze, albo nawet nie został dotąd wszczęty przez kredytobiorcę. W takim jednak razie powództwo banku w ogóle nie powinno zostać uwzględnione (co uchyla potrzebę, a nawet samą możliwość stosowania teorii salda), bowiem bez uprzedniej akcji procesowej konsumenta, mającej na celu zniesienie umowy obarczonej abuzywnością, bank pozostaje nią w pełnym zakresie związany i żadną własną inicjatywą nie jest w stanie doprowadzić do upadku takiej umowy, a w konsekwencji do powstania stanu bezpodstawnego wzbogacenia, uzasadniającej wzajemne rozliczenie się stron (w takich warunkach powództwo banku jest oczywiście bezzasadne, a co najmniej przedwczesne – obie te sytuacje uzasadniają jego oddalenie a limine). Być może zagadnienia te zostaną poddane analizie w kolejnych judykatach Sądu Najwyższego, o ile sam pogląd o stosowaniu teorii salda w procesach z powództwa banków zdoła się zakorzenić w orzecznictwie sądów powszechnych i samego Sądu Najwyższego.

Paweł Kierski
Paweł Kierski
starszy konsultant / radca prawny
Skontaktuj się >>

Sprawdź, co możemy
dla Ciebie zrobić

Obsługujemy biznes.
Precyzyjnie.

Kredyty frankowe Kredyty frankowe