Ziemski Biznes

Ustawa frankowa (projekt 3.0) – projekt korzystny dla konsumentów, czy też dalsze „dopieszczanie” banków?

Kredyty frankowe 17.10.2025
Udostępnij na Drukuj

Projekt tzw. ustawy frankowej opuścił wreszcie rządowe pielesze i trafił do laski marszałkowskiej. Pomiędzy styczniem (kiedy po raz pierwszy został ujawniony w ramach prac projektowych Ministerstwa Sprawiedliwości) a październikiem bieżącego roku (jego wniesieniem pod obrady Sejmu) przeszedł pod wpływem publicznej dyskusji niemałą ewolucję, a w dyskusję tę – w kontekście wyboru między teorią salda a teorią dwóch kondykcji dla sposobu rozliczania nieważnej umowy kredytu – zdążył jeszcze w istotny sposób wtrącić się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (wyrok z 19.06.2025 r. w sprawie Lubreczlik) i polski Sąd Najwyższy, który w dwóch własnych judykatach wypracował dwa biegunowo różne odczytania wskazanego orzeczenia TSUE (por. postanowienie SN z 09.07.2025r. oraz wyrok SN z 05.09.2025r.). Sprawa dla projektodawców nie do pozazdroszczenia, bowiem na nowo rozgorzały spór o jedną z tych koncepcji można chyba uznać za wciąż nierozstrzygnięty, a autorzy projektu deklarowali tuż po wyroku TSUE (dość chyba niefrasobliwie), że płynące zeń wnioski uwzględnią w dalszych pracach nad naszą ustawą. W jakim więc kształcie projekt ustawy frankowej opuścił Ministerstwo, i co konkretnie przynosi, jeśli chodzi o zasady mające rządzić rozliczeniem nieważnego kredytu pomiędzy bankiem a „kredytowanym” konsumentem?

Niestety, w sposób wyraźny i jednoznaczny projekt ustawy frankowej nie przesądza, czy sąd powszechny – stwierdzając na wniosek kredytobiorcy nieważność umowy kredytowej i rozważając idące za tym żądanie zapłaty tego, co kredytobiorca świadczył bankowi – powinien dokonać ustalenia istnienia dochodzonej wierzytelności, kierując się teorią salda, czy też w procesie z powództwa kredytobiorcy wzajemne świadczenie banku co do zasady w ogóle go nie interesuje (wobec „obowiązywania” teorii dwóch kondykcji). Wydaje się jednak, że implicite projekt ustawy opowiada się za teorią dwóch kondykcji. Wniosek taki można chyba wysnuć z faktu wyraźnego i dość szczegółowego (i zarazem mocno „szczególnego”) unormowania w projekcie kwestii ewentualnego potrącenia przez bank własnej wierzytelności z tytułu spełnionego świadczenia kredytowego z wierzytelności wzajemnej dochodzonej z tego samego tytułu przez konsumenta. Gdyby bowiem miała być za pomocą tego projektu realizowana teoria salda, wówczas sprawa potencjalnego, możliwego w procesie z powództwa kredytobiorcy potrącenia obu wierzytelności wskutek oświadczenia składanego przez bank (albo vice versa, jeśli dane postępowanie toczy się z powództwa banku) nie miałaby w ogóle racji bytu – teoria salda z definicji bowiem wyłącza potrzebę (a nawet samą możliwość) dokonywania jakichkolwiek potrąceń. Tutaj bowiem mamy do czynienia z jedną tylko wierzytelnością, w związku z badaniem której sąd dokonuje ustalenia, która ze stron procesu świadczyła więcej, i albo zasądza na rzecz powoda „nadwyżkę”, jeśli to on „nadpłacił”, albo oddala go w całości z roszczeniem, jeśli z obrachunku okazuje się, że to pozwany świadczył per saldo kwotę wyższą, a więc po stronie powoda w ogóle nie powstała wierzytelność kondykcyjna (na marginesie już tylko można zauważyć, że wszystkiego trzy zdania uzasadnienia projektu, które odnoszą się do wyroku TSUE w sprawie Lubreczlik, zdają się świadczyć, że projektodawcy nie tylko opacznie rozumieją sam ten wyrok, ale także istotę teorii salda).

W każdym razie, wskazana kwestia potrącenia wydaje się skądinąd najważniejszą z tych, które zostały – w wyjątkowo „szczególny” sposób – unormowane (zaprojektowane) na potrzeby sporów frankowych. Najważniejszą, i chyba najbardziej też kontrowersyjną. A skoro najważniejszą, to – przez wzgląd na sposób unormowania – pozwalającą uznać cały projekt w jego obecnym kształcie za pomyślany przede wszystkim w interesie banków (mimo tego, że niektóre skutki tego unormowania bez wątpienia wywołają ożywioną dyskusję doktrynalną, a także sprowokują wypowiedź lub wypowiedzi Sądu Najwyższego – w obu przypadkach, o trudnym do przewidzenia na teraz kierunku). Niewątpliwą bowiem korzyścią dla banków jest wydłużenie terminu procesowego, w ciągu którego będzie mogło dojść ze strony kredytodawcy do procesowo skutecznego (dopuszczalnego) złożenia jednostronnego oświadczenia o potrąceniu. Termin ten został wydłużony – z dotychczasowego, kończącego się z momentem wdania się w spór co do istoty sprawy (czym najczęściej jest wniesienie odpowiedzi na pozew przed sądem I instancji) – aż do zamknięcia rozprawy przed sądem II instancji (lub do samego wydania wyroku przez ten sąd, jeśli wyrokowanie ma nastąpić na posiedzeniu niejawnym)!

I teraz – jeśli ustawa frankowa ma realizować postulat usprawnienia i przyspieszenia prawomocnego rozpoznawania tego rodzaju spraw (a takie jest wyłączne jej ratio legis deklarowane w uzasadnieniu), to takie unormowanie stanowi przysłowiowe wylanie dziecka z kąpielą. Każde bowiem sensowne zgłoszenie zarzutu potrącenia wymaga nie tylko pisma procesowego z odpowiednim oświadczeniem, ale także zaoferowania stosownych dowodów na istnienie potrącanej wierzytelności, wypowiedzenia się co do nich przez przeciwnika procesowego (konsumenta), i przede wszystkim przeprowadzenia z ich wykorzystaniem uzupełniającego postępowania dowodowego przez sąd II instancji. W niemal 100% spraw można być wtedy pewnym odroczenia rozprawy na kolejny termin i przesunięcia co najmniej do tego czasu samego momentu wyrokowania. Tymczasem, już tylko na wyznaczenie terminu pierwszej rozprawy apelacyjnej czeka się obecnie, średnio, ok. półtora roku (przynajmniej w części sądów apelacyjnych), i to półtora roku liczonego od chwili uprzedniego, oficjalnego doręczenia odpisu apelacji przeciwnikowi przez sąd II instancji (a to także zabiera nierzadko kilka miesięcy, liczonych z kolei od chwili przekazania apelacji przez sąd I instancji i jej „fizycznego” wpływu do sądu II instancji). Jak zaś wiadomo (należy zakładać, że również w MS), wyznaczenie w danej sprawie każdej następnej rozprawy apelacyjnej (gdy sprawa nie kończy się na tej pierwszej, i w normalnych procesach, zazwyczaj jedynej rozprawie) oznacza automatyczne przesunięcie prawomocnego rozpoznania sprawy co najmniej o kilka kolejnych miesięcy, jeśli nie o kolejny rok lub dłużej. Jeżeli zatem bank będzie miał (wciąż) możliwość zgłoszenia zarzutu potrącenia dopiero na rozprawie apelacyjnej (albo do chwili wydania wyroku apelacyjnego w sprawie skierowanej na posiedzenie niejawne), stwarza się idealne warunki do „przewlekania” postępowania, tyle że w majestacie prawa. Gdzie zaś w tych warunkach deklarowane usprawnienie i przyspieszenie postępowania, wiedzą tylko eksperci Ministerstwa Sprawiedliwości… (zostawiamy na boku inne kłopoty z tym związane, a najwyraźniej obce rzeczonym ekspertom, jak sposób wpisania się idei potrącenia w schizofreniczne postępowanie banków, dla których umowa kredytu raz jest ważna, a innym razem – właśnie na potrzeby potrącenia – nieważna, czy też związane z zapewnieniem dwuinstancyjnego postępowania sądowego, które forsowanym w projekcie rozwiązaniem zostaje w tym zakresie przekreślone).

Jeszcze więcej kontrowersji budzi jednak twierdzona przez niektórych znawców prawa, i zarazem przez wszystkie chyba banki, konsekwencja takiego procesowego potrącenia, mająca ujawniać się w postaci swoistego „skasowania” odsetek za opóźnienie, powstałych do momentu złożenia oświadczenia o potrąceniu i należnych konsumentowi wskutek odmowy dobrowolnego spełniania świadczenia (zwrotu wpłaconych rat kredytowych) w terminie zakreślonym w wezwaniu kredytobiorcy skierowanym do banku. Tę jednak problematykę omówimy już kiedy indziej (co do ewolucji projektu ustawy frankowej oraz doniosłości wyroku TSUE w sprawie Lubreczlik, patrz nasze wcześniejsze artykuły na tych łamach: O jednym z proponowanych rozwiązań tzw. ustawy frankowej z 12.03.2025r.; Jeszcze o zamierzonych rozwiązaniach tzw. ustawy frankowej z 26.03.2025r.; Tzw. ustawa frankowa – Projekt 2.0 z 08.07.2025r.; Kolejny „przełomowy” wyrok TSUE w sprawach frankowych z 02.07.2025r.; Teoria salda a teoria dwóch kondykcji – między Scyllą a Charybdą z 07.08.2025r.; Wyrok TSUE w sprawie Lubreczlik a polski Sąd Najwyższy z 06.10.2025r.).

Paweł Kierski
Paweł Kierski
starszy konsultant / radca prawny
Skontaktuj się >>

Sprawdź, co możemy
dla Ciebie zrobić

Obsługujemy biznes.
Precyzyjnie.

Kredyty frankowe Kredyty frankowe