autor: Paweł Kierski
W poprzednio ogłoszonym artykule z 07.08.2025 r. („Teoria salda a teoria dwóch kondykcji – między Scyllą a Charybdą”) zwróciliśmy uwagę na biegunowo różne – tak w obiegu publicystycznym, jak i na wokandzie sądów powszechnych – rozumienie tego, co w wyroku w sprawie Lubreczlik powiedział jakoby TSUE w odniesieniu do teorii salda versus teoria dwóch kondykcji. Wskazaliśmy też na potrzebę wykładni tego wyroku ze strony Sądu Najwyższego, odnotowując już wtedy pierwszą jego wypowiedź wyraźnie opowiadającą się za tezą, jakoby TSUE stanął po stronie teorii salda, a równie wyraźnie odrzucił teorię dwóch kondykcji. Wyraziliśmy wreszcie oczekiwanie, że w najbliższej przyszłości pojawią się dalsze orzeczenia SN, które z jednej strony zmierzą się merytorycznie z tym wyjątkowo kontrowersyjnym (w krajowym odbiorze|) prejudykatem TSUE, ale także zajmą jakieś stanowisko – najlepiej również merytoryczne – względem jeszcze bardziej kontrowersyjnej wolty SN, do jakiej de facto doszło w powołanym postanowieniu SN z dnia 9 lipca 2025 r.
Częściowo (ale tylko częściowo) powyższe oczekiwanie spełnia najnowszy wyrok Sądu Najwyższego z dnia 5 września 2025 r. Inaczej niż w przypadku jednoosobowego postanowienia z 09.07.2025 r. (odmawiającego przyjęcia do rozpoznania skargi kasacyjnej opartej przez kasatora na teorii dwóch kondykcji, którą SN w tymże postanowieniu zakwestionował na rzecz teorii salda), orzeczenie z 05.09.2025 r. zostało wydane w składzie trzech sędziów, i uwzględniając skargę kasacyjną konsumentów pozostających w sporze z bankiem, dało z kolei jednoznaczny wyraz akceptacji dla teorii dwóch kondykcji. Co ważniejsze, w treści uzasadnienia (sporządzonego, jak na standardy SN, w iście ekspresowym tempie), Sąd Najwyższy wyraźnie wskazał, że teoria dwóch kondykcji nadal powinna być stosowana przez sądy (w tym przez sam SN), i że jej zasadności dla rozliczeń między stronami nieważnej umowy kredytu frankowego nie znosi, ani nie podważa orzeczenie TSUE z 19.06.2025 r.
Jeśli mówimy jednak o tylko częściowym spełnieniu oczekiwań pokładanych w Sądzie Najwyższym, to dlatego, że powołany wyrok nie tyle dokonuje krytycznej i konkluzywnej analizy orzeczenia TSUE w kontekście obu konkurujących ze sobą teorii rozliczenia świadczeń z nieważnej umowy kredytu (choć w jakimś wąskim zakresie tematyki tej także dotyka), co przede wszystkim wskazuje na fakt utrzymującego się związania zarówno wszystkich sądów powszechnych, jak i samego Sądu Najwyższego, treścią wcześniej powziętej uchwały pełnego składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z dnia 25 kwietnia 2024 r. (mającej moc zasady prawnej), w której SN expressis verbis odrzucił teorię salda i równie stanowczo zaakceptował, jako jedynie trafną i legalną, teorię dwóch kondykcji. Niezależnie zatem od tego, co faktycznie wynika z orzeczenia TSUE w sprawie Lubreczlik, polskie sądy – jak rozumuje w swym najnowszym orzeczeniu Sąd Najwyższy – i tak pozostają związane kierunkiem orzeczniczym, jaki wyznaczyła wspomniana uchwała pełnego składu Izby Cywilnej. Każde zatem orzeczenie sądu niższej instancji, które – przynajmniej w tzw. sprawie frankowej – będzie zasadzać się na stosowaniu teorii salda, będzie orzeczeniem z gruntu wadliwym (jako naruszającym przyjętą przez SN zasadę prawną), i jako takie podlegającym „obowiązkowej” korekcie ze strony sądu wyższego, przed który orzeczenie to zostanie ew. zaskarżone (jak ujął to w komentowanym wyroku sam Sąd Najwyższy – „Na podstawie art. 87 § 1 ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym, uchwała ta ma moc zasady prawnej i wiąże Sąd Najwyższy w niniejszej sprawie, co oznacza, że skarga kasacyjna musiała zostać uznana za zasadną”).
Ten formalny argument na rzecz teorii dwóch kondykcji („usankcjonowanej” zasadą prawną przyjętą przez SN w dniu 25.04.2025 r.), tak wyraźnie i na pierwszym miejscu wyartykułowany przez Sąd Najwyższy w wyroku z 05.09.2025 r., wydaje się stanowić dodatkowe wsparcie dla „frankowiczów” w rozgorzałym, i wciąż aktualnym, sporze o rozumienie treści i skutków wyroku TSUE z 19.06.2025 r. Tym bardziej, że ewentualne orzeczenie sądu I instancji, odrzucające z jakiegokolwiek powodu teorię dwóch kondykcji, będzie mogło w jego świetle zostać w stosunkowo łatwy sposób podważone. Jest to wszakże wsparcie, jak wskazano, jedynie dodatkowe – przede wszystkim bowiem należy wciąż i wciąż podnosić, że wyrok TSUE w sprawie Lubreczlik, byle w prawidłowy sposób odczytany, w najmniejszym nawet stopniu nie stanowi o wyższości teorii salda nad teorią dwóch kondykcji, a już na pewno nie stanowi o takiej wyższości w sytuacji rozliczania nienależnego świadczenia na żądanie (z powództwa) kredytobiorcy (por. szerzej, na tych łamach, artykuł z 02.07.2025 r.: „Kolejny przełomowy wyrok TSUE w sprawach frankowych” oraz wyżej już powoływany artykuł z 07.08.2025 r.: „Teoria salda a teoria dwóch kondykcji – między Scyllą a Charybdą”). Argumentacja ściśle merytoryczna i oparta wyłącznie na analizie treści wyroku TSUE, nie zaś argumentacja odwołująca się jedynie do tego czy innego orzeczenia Sądu Najwyższego, wydaje się być obecnie o tyle jeszcze pożądana, że całkowicie odrywa się od kwestii statusu tych czy innych sędziów Sądu Najwyższego, która to „problematyka”, i wyciągane z tego konsekwencje, zdają się obecnie wchodzić na zupełnie nowy pułap w obrębie samego Sądu Najwyższego, o niedającym się przewidzieć sposobie rezonowania na poziomie sądów powszechnych.