autor: Paweł Kierski
Zwracaliśmy już kiedyś uwagę na naszych łamach, że instytucja przedawnienia roszczeń majątkowych – chociaż o pierwszorzędnym i zupełnie podstawowym znaczeniu dla obrotu cywilnoprawnego – stale wzbudza coraz to nowe kontrowersje i wątpliwości odnośnie do wykładni składających się na nią przepisów Kodeksu cywilnego, i mimo swego charakteru wydaje się mocno daleka od pożądanego uzgodnienia poglądów, a tym samym od jednolitości zapadających rozstrzygnięć sądowych (zob. artykuł O przedawnieniu nigdy dość! w Lexpress z 05.02.2024 r.). Nowym na to przykładem jest niedawno opublikowana (wraz z uzasadnieniem) uchwała Sądu Najwyższego z dnia 22.05.2024r., w której pochylono się nad zagadnieniem momentu końcowego biegu terminu przedawnienia, i to pochylono się w kwalifikowanym, aż siedmioosobowym składzie Izby Cywilnej tego Sądu.
W stosunkowo prostym stanie faktycznym sprawy, którą zajął się Sąd Najwyższym, chodziło o odpowiedź na pytanie, czy termin przedawnienia, który przypada w sobotę lub dzień wolny od pracy, upływa właśnie w tym dniu (tj. w sobotę, niedzielę lub inny dzień ustawowo wolny od pracy), czy też – zgodnie z przepisem art. 115 k.c. – ulega przesunięciu na pierwszy, następny dzień, który nie jest dniem wolnym od pracy ani sobotą.
W tej konkretnej sprawie, która ostatecznie trafiła na wokandę Sądu Najwyższego i spowodowała podjęcie komentowanej uchwały, sąd I instancji opowiedział się za pierwszym rozwiązaniem tego dylematu i dochodzone przed nim roszczenie oddalił jako przedawnione (tym bowiem „sposobem” ustalony termin przedawnienia przypadał w sobotę, a powód wniósł pozew dwa dni później – w najbliższy poniedziałek), zaś sąd II instancji postąpił dokładnie na odwrót – dokonując, poprzez art. 115 k.c., przesunięcia zakończenia biegu terminu przedawnienia na pierwszy dzień roboczy, uznał powództwo za wytoczone, jednak, przed upływem terminu przedawnienia dochodzonego roszczenia, i w konsekwencji zmienił zaskarżony wyrok o 180 stopni, zasądzając żądane roszczenie. Dopiero „interwencja” Sądu Najwyższego, sprowokowana skargą kasacyjną pozwanego, „naprostowała” sąd odwoławczy i przyznała rację sądowi niższemu (co pokazuje przy okazji dwie rzeczy: jak doniosła jest instytucja przedawnienia na terenie prawa prywatnego, oraz że warto próbować skargi kasacyjnej, mimo wszelkie trudności i koszty związane z korzystaniem z tego nadzwyczajnego środka zaskarżenia).
Krótko mówiąc: zdaniem Sądu Najwyższego, artykuł 115 k.c. nie ma zastosowania do upływu terminu przedawnienia (o czym warto zatem pamiętać, kalkulując moment wytoczenia powództwa, zwłaszcza gdy robi się to na ostatnią chwilę).
Z Sądem Najwyższym generalnie należy się zgodzić (mimo bardzo mało frapujące uzasadnienie podjętej uchwały, zwłaszcza jak na orzeczenie zapadające w składzie siedmiu sędziów), choć przede wszystkim z powodu, na który SN zwrócił uwagę trochę pobocznie, dopiero na dalszym miejscu swej argumentacji (tj. wskutek tego, że poprzez unormowanie zdania drugiego art. 118 k.c., głoszącego, że „koniec terminu przedawnienia przypada na ostatni dzień roku kalendarzowego, chyba że termin przedawnienia jest krótszy niż dwa lata”, kwestia ta – przynajmniej dla roszczeń o terminie przedawnienia dłuższym niż dwa lata, a więc dla przeważającej części roszczeń powstających w obrocie cywilnoprawnym – została po prostu bezpośrednio i bardzo jednoznacznie uregulowana w tytule k.c. poświęconym instytucji przedawnienia, co samo sobie uniemożliwia sięganie do jakichkolwiek innych regulacji w tym zakresie, w tym do art. 115 k.c.).
Natomiast z tego samego powodu (z jednej strony – istnienie wyraźnej, szczególnej regulacji upływu przedawnienia dla roszczeń o terminie przedawnienia dwuletnim lub dłuższym, z drugiej strony – brak jakiejkolwiek regulacji tego zagadnienia dla roszczeń przedawniających się w terminie krótszym niż dwa lata) można jednak nadal zastanawiać się, czy powyższa reguła wypracowana przez siedmiu sędziów SN stosuje się do wszystkich przypadków przedawnienia (tym bardziej, że SN nie zdecydował się nadać swojej uchwale mocy zasady prawnej). Skoro bowiem moment upływu terminu przedawnienia dla jednych roszczeń został wyraźnie unormowany (art. 118 zd. 2 k.c.), a dla drugich wcale, to powstaje jednak kwestia, przy użyciu jakich metod wykładni należy moment przedawnienia tych drugich wyinterpretować. W każdym razie, w zakresie roszczeń o krótkim terminie przedawnienia komentowana uchwała Sądu Najwyższego nie przynosi w zasadzie żadnej argumentacji, która w równie przekonujący sposób kazałaby rozciągać zasadę niestosowania art. 115 k.c. także na roszczenia, których termin przedawnienia jest krótszy niż dwa lata (a więc również na takie, które nie korzystają z przedłużenia czasu jego trwania do ostatniego dnia danego roku kalendarzowego).
Rzecz jasna, wciąż najlepszym rozwiązaniem jest po prostu skrzętnie pilnować terminu przedawnienia posiadanego roszczenia (po uprzednim starannym przeanalizowaniu jego charakteru, który o długości terminu przedawnienia wprost decyduje – patrz artykuł O przedawnieniu nigdy dość!) i nie zwlekać nadmiernie z wytoczeniem powództwa, by losów sprawy sądowej nie zawieszać na mniej lub bardziej wątpliwych pomysłach na przesunięcie momentu zakończenia biegu terminu przedawnienia.
Obsługujemy biznes.
Precyzyjnie.
Usługi skierowane do przedsiębiorców i jednostek samorządu terytorialnego pozostających w sporach z kontrahentami lub instytucjami publicznymi.