autor: Paweł Kierski
Szerokim echem wśród branży rolniczej odbiło się rozstrzygnięcie łódzkiego Sądu Apelacyjnego w głośnej sprawie rolnika spod Łodzi, który został pozwany przez sąsiadów m.in. o zapłatę zadośćuczynienia za immisje zapachowe generowane przez prowadzoną przez niego hodowlę. Sąd Apelacyjny w wyroku z dnia 23 lipca 2024 r., sygn. akt I ACa 239/23 podtrzymał bowiem niekorzystne dla rolnika orzeczenie Sądu Okręgowego zobowiązujące go m.in. do zapłaty na rzecz sąsiadów zadośćuczynienia oraz spełnienia szeregu obowiązków mających zmniejszyć immisje uciążliwych zapachów na nieruchomości sąsiadów.
Powodowie, mieszkający wcześniej w Łodzi, nabyli nieruchomość w sąsiedztwie zabudowanej działki rolnej pozwanego w roku 2010. Zakupując tę nieruchomość powodowie byli świadomi faktu prowadzenia gospodarstwa rolnego w postaci hodowli trzody chlewnej i produkcji roślinnej przez pozwanego. W tamtym czasie w skład gospodarstwa rolnego pozwanego nie wchodziła jeszcze nowa tuczarnia, o budowie której powodowie dowiedzieli się dopiero po zakończeniu budowy domu w roku 2013. Według powodów pierwsze uciążliwości odorowe wynikające z funkcjonowania nowego budynku inwentarskiego rozpoczęły się w roku 2015.
Miejscowość, w której rozgorzał opisywany spór zamieszkuje około 500 osób i większość z nich nie prowadzi produkcji rolnej, zajmując jedynie budynki mieszkalne, a pracując przeważnie w mieście lub będąc na emeryturze. Produkcja rolna, o ile występuje, to prowadzona jest na mniejszą skalę niż ta prowadzona przez pozwanego. Z ustaleń Sądu Okręgowego wynikało, że pozwany jest jednym z dwóch podmiotów prowadzących w miejscowości działalność rolniczą na tak dużą skalę i o tak dużym wpływie na środowisko.
Pierwotnie powodowie próbowali zablokować użytkowanie przez pozwanego sąsiada nowej tuczarni przez wszczęcie postępowań administracyjnych o stwierdzenie nieważności decyzji zatwierdzającej projekt budowlany i udzielający rolnikowi pozwolenia na budowę budynku tuczarni wraz z infrastrukturą, ostatecznie jednak skargi w postępowaniu sądowoadministracyjnym zostały jednak oddalone.
W roku 2017 powodowie skierowali także powództwo do Sądu Okręgowego w Łodzi domagając się m.in. zadośćuczynienia od rolnika za pochodzące z jego hodowli immisje odorów, nałożenia na pozwanego szeregu obowiązków mających doprowadzić do ograniczenia immisji zapachów oraz zobowiązania do ograniczenia hodowli. Sąd Okręgowy nie dał wiary pozwanemu oraz powołanym przez niego świadkom, którzy twierdzili, że sporna tuczarnia nie emituje substancji odorowo-czynnych, wskazując że owi świadkowie zamieszkują w dalszej odległości od nieruchomości pozwanego niż powodowie i odwiedzając pozwanego sporadycznie nie mogli spotkać się z substancjami zapachowo czynnymi, które nie występują stale, a których intensywność zależy od wielu czynników.
Co istotne, według Sądu Okręgowego działalność rolnicza pozwanego jeszcze przed wybudowaniem tuczarni mieściła się w granicach stosunków miejscowych. Dopiero rozpoczęcie użytkowania nowego budynku doprowadziło do przekroczenia tej granicy, czyniąc tym samym immisje powstające w toku korzystania z nieruchomości przez pozwanego bezprawnymi. W konsekwencji Sąd uznał, że dla oceny bezprawności działania pozwanego nie ma znaczenia okoliczność, że swoje gospodarstwo rolne prowadzi zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego oraz na podstawie decyzji o udzieleniu pozwolenia na budowę, gdyż również w takiej sytuacji nie jest wyłączone badanie ewentualnych zakłóceń w korzystaniu z nieruchomości sąsiednich.
Mając na względzie powyższe Sąd Okręgowy uznał powództwo co do zasady, wskazując że przywrócenie stanu zgodnego z prawem nie zawsze jest równoznaczne z przywróceniem stanu poprzedniego. W tej sytuacji, powołując się na poglądy orzecznictwa Sąd Okręgowy wskazał, że jeżeli naruszenie własności powodów jest wynikiem immisji, to działania ochronne powinny zmierzać do ich zlikwidowania bądź zredukowania do przeciętnej miary.
Przychylając się do części żądanych w pozwie do nałożenia na rolnika obowiązków, Sąd Okręgowy, uznając że będzie to sposobem zmniejszenia odoru fermy, zobowiązał rolnika do m.in. nasadzenia krzewów oraz drzew średniowysokich wzdłuż linii oddzielającej działki stron, unikania prowadzenia działalności uciążliwej zapachowo w porze wieczorowej i w dni wolne od pracy, jak również w sytuacji gdy kierunek wiatru jest niekorzystny dla zabudowy mieszkaniowej powodów, czy stosowania materiałów o niskiej uciążliwości zapachowej. Dodatkowo zasądził od pozwanego na rzecz każdego z powodów zadośćuczynienie w kwocie po 30 tys. złotych tytułem naruszenia ich dobra osobistego w postaci nietykalności mieszkania, pojmowanej jako całość sfery dobrostanu psychicznego i emocjonalnego wynikającego z poczucia bezpieczeństwa i niezakłóconego korzystania z własnego mieszkania.
Apelację co do rozstrzygnięcia Sądu Okręgowego wywiódł pozwany rolnik żądając zmiany wyroku Sądu I instancji poprzez oddalenie powództwa, wskazując m.in. że nie korzysta ze swej nieruchomości ponad przeciętną miarę, wynikającą z jej społeczno-gospodarczego przeznaczenia oraz że działa w ramach porządku zgodnie z wydanymi decyzjami, zaś kontrole przeprowadzane przez właściwe organy nie wykazały uchybień w prowadzeniu działalności rolniczej. Sąd Apelacyjny w Łodzi nie uznał jednak argumentów podnoszonych przez apelującego jako zasadnych i oddalił apelację w części odnoszącej się do merytorycznego rozstrzygnięcia o żądaniach pozwu zmieniając rozstrzygnięcie Sądu I instancji jedynie w zakresie kosztów procesu.
Sąd Apelacyjny zaznaczył, że poza sporem pozostawała okoliczność, że tuczarnia pozwanego powoduje okresowe uciążliwości odorowe, a tylko do Sądu rozpoznającego sprawę należała ocena czy te zakłócenia przekraczają przeciętną miarę. W związku z tym, przeprowadzona przed Sądem I instancji opinia biegłego z zakresu ochrony środowiska, która w swych wnioskach wskazywała na brak korzystania przez pozwanego z nieruchomości ponad przeciętną miarę i zarazem na brak korzystania z tej nieruchomości ponad normę wynikającą ze stosunków miejscowych nie mogła według Sądu I instancji rozstrzygać o braku odpowiedzialności pozwanego.
Powołując się na orzecznictwo sądowe, Sąd odwoławczy podzielił dokonaną przez Sąd Okręgowy subsumpcję ustalonego stanu faktycznego. Sąd Apelacyjny zaznaczył, że pojęcia „przeciętnej miary” w rozumieniu art. 144 k.c. nie można definiować wyłącznie przez pryzmat wyników pomiarów, które nie przesądzają ani o bezprawności, ani o przekroczeniu „przeciętnej miary”. Dalej wskazał również, że bezprawności działań pozwanego nie usuwa uzyskanie przez niego decyzji administracyjnej zezwalającej na prowadzenie przedmiotowej działalności. W ocenie Sądu ad quem definicja „przeciętnej miary” powinna również odnosić się do innych czynników, w związku z czym do wykładni przesłanek z art. 144 k.c. należy brać pod uwagę także takie czynniki jak: częstotliwość zakłóceń, długotrwałość oddziaływań i ich intensywność oraz zakres niedogodności i ograniczeń, jakie w związku z tym doznają właściciele nieruchomości sąsiednich.
Sąd Apelacyjny podkreślił, że problematyka immisji w postaci odorów zalicza się do najbardziej kontrowersyjnych do ustalenia, co wynika z braku prawnych uregulowań określających jej dopuszczalny poziom i odmienną percepcją osób, które mają styczność z tymi substancjami zapachowymi. Podzielając zaopatrywanie Sądu I instancji, Sąd Apelacyjny wskazał, że sam fakt tego, że odór nie jest odczuwalny przez sąsiadów cały czas z identyczną intensywnością (gdzie jest to uzależnione od pory roku, kierunku wiatru czy cyklu hodowlanego) nie oznacza, że problem uciążliwości zapachowych nie występuje lub jego nasilenie jest tak niewielkie, iż nie może być uznane za przekraczające „przeciętną miarę”. Sąd odwoławczy przypomniał, że przepis art. 144 k.c. nie wymaga występowania immisji o charakterze ciągłym (permanentnym) do uzyskania ochrony prawnej.
Odnosząc się dalej do tego, czy występujące na nieruchomości powodów w związku z oddziaływaniem nieruchomości pozwanego stężenie odorów przewyższa przeciętną miarę wynikającą z art. 144 k.c., przy uwzględnieniu społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych Sąd apelacyjny zwrócił przede wszystkim uwagę na fakt, że sytuacja uległa zmianie w chwili gdy pozwany rolnik rozszerzył swoją hodowlę – poprzez budowę nowej tuczarni – do skali przemysłowej. Według Sądu ad quem taka skala prowadzenia działalności, co wynikało wprost z opinii biegłych, wywołuje negatywne oddziaływania ma poszczególne elementy środowiskowe, w szczególności wskutek emisji gazów zapachowo-czynnych. W ocenie Sądu Apelacyjnego, samo mieszczenie się działalności w założeniach miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego nie zwalnia pozwanego z obowiązku nieprzekraczania poziomów immisji, które w sposób istotny utrudniają korzystanie z sąsiedniej nieruchomości.
Dodatkowym czynnikiem świadczącym o zasadności żądania powodów według sądu odwoławczego było to, że rolnik podjął decyzję o budowie tuczarni już w czasie gdy rolniczy charakter miejscowości, z racji swego położenia w sąsiedztwie dużej aglomeracji, uległ przekształceniu w miejscowość, w której zaspokajane są przede wszystkim potrzeby mieszkaniowe mieszkańców.
Jak zauważył Sąd odwoławczy problematyka immisji w postaci odorów zalicza się do najbardziej kontrowersyjnych do ustalenia. Wyrok Sądu I instancji jak i podtrzymujące je co do zasady rozstrzygniecie Sądu Apelacyjnego w Łodzi mogą otworzyć furtkę dla kolejnych pozwów skierowanych nie tylko przeciwko rolnikom, ale również przeciwko innym przedsiębiorcom, których działalność wiąże się z efektem ubocznym w postaci wytwarzania uciążliwych zapachów.
Rozstrzygnięcia łódzkich sądów wskazują, że fakt prowadzenia działalności zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego oraz w ramach odpowiednich decyzji np. zezwalających na budowę i użytkowanie budynków w dany sposób nie przesądza o niemożności uznania bezprawnym obciążania nieruchomości sąsiednich uciążliwymi immisjami zapachowymi wytwarzanymi w toku tak prowadzonej działalności. Co prawda sądy wskazywały, że w omawianej sprawie o uciążliwościach ponad przeciętną miarę można było mówić dopiero od momentu rozpoczęcia użytkowania przez rolnika budynku nowej tuczarni to jednak pozostaje pytanie o to, czy takie zaopatrywania sądów nie spowoduje możliwości realnego zablokowania rozwoju gospodarstw czy przedsiębiorstw chcących zwiększać skalę swej działalności.
Wiele wskazuje na to, że opisywana sprawa znajdzie swój finał przed Sądem Najwyższym, o którego rozstrzygnięciu będziemy informować na blogu.
Obsługujemy biznes.
Precyzyjnie.
Usługi skierowane do przedsiębiorców i jednostek samorządu terytorialnego pozostających w sporach z kontrahentami lub instytucjami publicznymi.