Ziemski Biznes

O pułapkach przy robotach budowlanych

Autor: Paweł Kierski (starszy konsultant / radca prawny)
Spory sądowe 19.03.2024
Udostępnij na Drukuj

Już od dość dawna w prawie umów budowalnych funkcjonuje instytucja gwarancji zapłaty za roboty budowalne. Do kodeksu cywilnego wprowadziła ją nowelizacja z 8 stycznia 2010 r. poprzez dodanie nowych przepisów art. 6491 – 6495 k.c. (przy czym wcześniej regulacja bardzo zbliżona do kodeksowej była już zawarta w ustawie z dnia 9 lipca 2003 r. o gwarancji zapłaty za roboty budowalne). Pomyślana jako remedium na problemy płynnościowe wykonawców i podwykonawców, powstające nierzadko w wyniku uchylania się przez inwestorów od zapłaty należnego wynagrodzenia za wykonane już roboty budowlane, przewiduje powszechne zastosowane do wszystkich stosunków prawnych powstałych w wyniku zawarcia umowy o roboty budowalne (z wyłączeniem jedynie sytuacji, gdy inwestorem jest Skarb Państwa), z możliwością wdrożenia na każdym etapie realizacji tej umowy, a także wprowadza daleko idące konsekwencje na wypadek uchylania się przez inwestora od udzielenia takiej gwarancji.

Dla krótkiego przypomnienia – każdy wykonawca robót budowlanych może w każdym czasie żądać od inwestora gwarancji zapłaty (w postaci gwarancji bankowej lub ubezpieczeniowej, względnie akredytywy lub poręczenia bankowego) do wysokości ewentualnego roszczenia z tytułu wynagrodzenia wynikającego z już zawartej umowy oraz z późniejszych robót dodatkowych lub robót koniecznych do wykonania umowy. Na przedstawienie takiej gwarancji, udzielonej na jego zlecenie przez bank lub zakład ubezpieczeń, inwestor ma 45 dni, licząc od dnia otrzymania żądania od wykonawcy (chyba że ten udzieli na to dłuższego terminu, co w praktyce w zasadzie się nie zdarza), a jej nieprzedstawienie w tym terminie traktowane jest przez samą ustawę jako przeszkoda w wykonaniu robót budowlanych z przyczyn dotyczących inwestora. Z taką kwalifikacją złączone jest uprawnienie wykonawcy do odstąpienia od umowy z winy inwestora (ze skutkiem na dzień odstąpienia, a więc bez mocy wstecznej takiego oświadczenia sięgającej dnia zawarcia umowy), ze wszystkimi tego konsekwencjami  umownymi i ustawowymi. Co więcej jeszcze – inwestor nie może odmówić zapłaty umówionego wynagrodzenia pomimo niewykonania robót, jeśli tylko wykonawca wykaże, że był gotów je wykonać, lecz doznał przeszkody z przyczyn dotyczących inwestora (a to ostatnie jest niezwykle proste do wykazania, wobec powyżej wskazanego ukształtowania ustawowych skutków nieprzedstawienia gwarancji w zakreślonym terminie; w tej sytuacji inwestor może tylko odliczyć od umówionego wynagrodzenia to, co wykonawca zaoszczędził z powodu niewykonania robót, ale czego wykazanie spoczywa z kolei na inwestorze). Summa summarum omawiana instytucja gwarancji stanowi zatem bardzo groźny i dość skuteczny instrument prawny w ręku wykonawcy, zabezpieczający jego roszczenia pieniężne wynikające z zawartej umowy o roboty budowalne.

Nie zawsze jednak instytucja ta służy w praktyce temu celowi, dla osiągnięcia którego została wprowadzona przez ustawodawcę. Zdarza się wcale nierzadko, że wykonawca sięga po żądanie udzielenia gwarancji zapłaty nie po to, by zabezpieczyć mogące mu przysługiwać roszczenie o wynagrodzenie za wykonane roboty budowalne, lecz wyłącznie po to, by spróbować wykreować po swojej stronie uprawnienie prawokształtujące do jednostronnego odstąpienia od umowy (przewidziane już w samej ustawie i podobnie jak żądanie udzielenia gwarancji, niedające się wyłączyć w drodze umowy stron), i to jeszcze – jak wspomniano powyżej – odstąpienia z wyłącznej winy inwestora. Licząc na to, że inwestor spóźni się z realizacją tego obowiązku (lub z różnych względów nie będzie chciał lub mógł temu zadośćuczynić), względnie że przedstawiona gwarancja nie będzie spełniała ustawowych minimów co do swej treści (a te z kolei w zasadzie nie są w jakikolwiek sposób unormowane, co już samo w sobie stanowi zarzewie do przyszłego sporu na tym tle), wykonawca żąda więc udzielenia takiej gwarancji nie dlatego, że realnie obawia się o los swoich przyszłych płatności, ale właśnie dla (potencjalnego) uzyskania „mocnej” podstawy do zrzucenia z siebie zobowiązania wynikającego z zawartej umowy, które z jakichś względów stało się dla niego niewygodne lub nieopłacalne.

Co więcej – zważywszy, że w umowach o roboty budowlane niemal standardowo zastrzega się wysokie kary umowne na wypadek odstąpienia od umowy z winy drugiej strony, pokusa skorzystania przez wykonawcę z tego rozwiązania staje się tym większa. Nie tylko bowiem zyskuje on szansę na uwolnienie się od „niechcianej” już umowy, ale jeszcze powstaje po jego stronie roszczenie o zapłatę kary umownej od inwestora. Temu ostatniemu pozostaje wtedy obrona poprzez powołanie się na nadużycie prawa podmiotowego ze strony wykonawcy, jak i kwestionowanie samej skuteczności oświadczenia o odstąpieniu przezeń od umowy (a tym samym niepowstania roszczenia o karę umowną). Biorąc zaś pod uwagę, że wykonawca – bezpośrednio po złożeniu swojego oświadczenia – najczęściej zarzuca już jakiekolwiek dalsze roboty i schodzi z placu budowy, inwestor – w konsekwencji – składa własne oświadczenie o odstąpieniu, tyle że z winy wykonawcy, i również żąda zastrzeżonej dla siebie na ten wypadek kary umownej. I kryzys gotowy. Poza samym sporem sądowym co do skuteczności odstąpienia i powstania roszczenia o zapłatę kary umownej (lub nawet dwoma sporami na tym tle z powództwa każdej ze stron), skutek jest również taki, że inwestycja zamiera, zaś inwestor zmuszony jest do poszukiwania nowego wykonawcy, niemal zawsze za wyższe wynagrodzenie od tego, jakie miał już umówione z poprzednim kontrahentem.

Należy jednak zwrócić uwagę, że poza powyższymi sposobami obrony w ramach wykazywania bezskuteczności odstąpienia od umowy przez wykonawcę, inwestor bardzo często dysponuje jeszcze jednym, choć bardzo rzadko uświadomionym, sposobem. Można bowiem argumentować, że w sytuacji scedowania przez wykonawcę w toku wykonywania umowy przysługującego mu wynagrodzenia za roboty, w tym wynagrodzenia należnego ewentualnie dopiero w przyszłości, w miarę postępu robot (do czego dochodzi dość często pod tytułem zabezpieczenia kredytowania bieżącej działalności wykonawcy przez bank), wykonawca taki traci uprawnienie do żądania udzielenia gwarancji zapłaty przez inwestora. W opinii niektórych przedstawicieli doktryny, dochodzi wówczas do zerwania jurydycznego związku pomiędzy wierzytelnością (już nienależącą, wskutek przelewu, do majątku wykonawcy) a zabezpieczeniem, które miałby dać temu wykonawcy inwestor (a takie było ratio legis wprowadzenia tej instytucji do porządku prawnego – gwarancja ma zabezpieczać płatność na rzecz wykonawcy, nie zaś na rzecz innego podmiotu, który od niego nabył wierzytelność). Jeśli zatem – w myśl referowanego poglądu – wykonawca zbył wierzytelność względem inwestora, to równocześnie z tym zbyciem utracił prawo żądania omawianej gwarancji. W konsekwencji taki wykonawca nie uzyska też, co oczywiste, uprawnienia do odstąpienia od umowy z winy inwestora, jeśli ten uchyli się od żądania (już bezzasadnego) udzielenia gwarancji.

Chociaż pogląd ten może budzić pewne kontrowersje (zwłaszcza, że jego uzasadnienie wymaga zastosowania reguł wykładni funkcjonalnej przy interpretacji przepisów art. 6491 i nast. k.c.), i tym samym nie zawsze musi znaleźć uznanie w oczach sądu rozpoznającego konkretne powództwo mające u swego podłoża odstąpienie od umowy z powodu braku gwarancji zapłaty, warto jednak o nim pamiętać i w razie sporu umiejętnie podnieść, jako jeden z powodów istotnych dla oddalenia powództwa wykonawcy czy to o zapłatę kary umownej, czy też odszkodowania, pozostających w związku z (wówczas nieskutecznym) odstąpieniem od umowy z winy inwestora. Z kolei, występując w procesie budowlanym jako wykonawca, warto pamiętać, do jakich „ubocznych” skutków może doprowadzić planowana cesja wierzytelności z tytułu przypadającego od inwestora wynagrodzenia za roboty.

Paweł Kierski
Paweł Kierski
starszy konsultant / radca prawny
Skontaktuj się >>

Sprawdź, co możemy
dla Ciebie zrobić

Obsługujemy biznes.
Precyzyjnie.

Spory sądowe Spory sądowe

Usługi skierowane do przedsiębiorców i jednostek samorządu terytorialnego pozostających w sporach z kontrahentami lub instytucjami publicznymi.

Dowiedz się więcej >>